Zakładki:
O Mnie
A tutaj kupisz moje prace
Blogi moje
Kontakt
Otrzymane wyróznienia
Tłumacz
Tu biżuteria
Tu bywam
Tu decu
Tu hafciki
Tu jestem codziennie
Tu różne różności
Tu Scrap i coś jeszcze
Tu szycie
Tu szydełko i inne włóczki
Tu wszystko razem i osobno
Tu zaglądam
Tu zagranicznie
Ulubione sklepy
Wyzwania Biżuteryjne
Wyzwania Scrapowe





Visit Kreatywne Inspiracje
poniedziałek, 23 marca 2009
Torebeczki Komunijne

I tak minął weekend. Przesiedziałam trochę przy maszynie i wyszły z tego dwie torebeczki komunijne. Od razu praktycznie wylądowały w sklepie stacjonarnym. jestem ciekawa, która pierwsza się sprzeda. Podobały się w każdym bądź razie obie.

Teraz czas coś zrobić dla siebie. Muszę znaleźć tylko schemat na ciężarówkę i powstanie przybornik na łóżeczko dla Smyczka.

środa, 18 marca 2009
Nauka szycia -cd.

Dalej uczę się szyć. Myślę, że idzie mi coraz lepiej. Moja pierwsza torebka skończyła jako kosmetyczka, taka mała wyszła :)

Wczoraj przyszły kolejne tkaniny. Czasami tak jest, że jak się zobaczy tkaninę, od razu wiadomo co z niej będzie. Ze mną było wczoraj tak samo. Gdy zobaczyłam jedną bawełnę, z zakupionych wiem, że muszę z niej uszyć spodnie 3/4 dla córeczki i spodenki cieniutkie, letnie dla synka. I może jeszcze koszulę na chrzest dla małego, ale to takie duże może. W każdym bądź razie bardzo podoba mi sie kolorek. Taki ciepły niebiesko-błekitny. Jak niebo.

A dzisiaj kolej na kolejne moje wypociny przy maszynie do szycia. A ostatnio jestem tak zmęczona i tak mam dużo innych zajęć, że nie bardzo mam kiedy sobie usiąść i coś pokombinować.

A więc tak. Skończyłam poszewkę na podusię dla mojej córci. Z tyłu jest różowa satyna, poszewka z wszytym, krytym zamkiem. Jestem dumna z siebie, bo po pierwszych błędach wyszła poszewka bardzo, bardzo ładnie.

Po pierwszej próbie uszycia torebki, gdy ta skończyła jako kosmetyczka, przyszłą kolej na udaną torebkę. Torebka szyta metodą patchworkową. Nieduża, akurat mieści mi się w niej portfel i komórka. Idealna na spacery z wózkiem, gdy duża torba moja jest nieporęczna (w innych sytuacjach wręcz niezastąpiona). Uszyta w jeden wieczór, z podszewką bawełnianą.

środa, 11 marca 2009
Pierwsze próby....

Poduszeczka poszła do lamusa, zamiast poduszeczki wyszły mi podkładki pod szklankę lub kubek, ale nie warte prezentowania, bo sama jestem niezadowolona.

Nauki szycia na maszynie ciąg dalszy.

Powstały łapki do kuchni, aby podnieść coś gorącego, ewentualnie coś gorącego można na nich postawić. Nadal nie jest to szczyt mistrzostwa, ale na początek myślę, że całkiem nieźle. Przecież nigdy nie szyłam.

Obecnie robię coś większego. Mianowicie patchworkową poszewkę na poduszkę. Na początku szło idealnie. Ramka troszkę mi zeszła i przestały mi się zgrywać  szwy. Pierwszy błąd. Do tego zaczęłam się uczyć  aplikacji. Serduszka. Aplikacje wyszły całkiem, całkiem  ale przyszyć  to już sztuka. Pierwsze serduszko przyszyte i tu porażka na całej lini. Trudno, to poszewka i tak szkoleniowa. Drugie serduszko tez już przyszyłam. Zmieniłam ścieg i nawet jestem zadowolona.

A dzisiaj przyszła satyna na torebki dziecięce. Zaczniemy jak zwykle od nauki :) Ale najpierw trzeba zakończyć  poszewkę... całą.... łącznie z wszyciem zamków :)

piątek, 06 marca 2009
Tkaniny

Zaczęłam naukę o tkaninach. Daleko mi jeszcze do rozpoznawania ich, ale już wiem coraz więcej.

Dzisiaj może... przyjdzie maszyna do szycia. Zacznę się uczyć szyć. Myślę, że zrobię parę zdjęć i umieszczę krótki kursik na stronach mojego bloga.

Powoli kupuję materiały, i przygotowywuję je do obróbki. Ostatnio kupiłam bawełnę, jest strasznie cienka, prześwituje i jej przede wszystkim użyję w celach szkoleniowych.

Na początek zrobię poduszeczkę patchworkową na szpilki i igły, gdyż to będzie mi potrzebne w późniejszej pracy.

Pzygotowanie materiału, to tzw. dekatyzacja.  Ja przede wszystkim nowe materiały zalewam gorącą wodą, tj. taką wodą prosto z kranu, odkręconą na maksymalne ciepło. Ma ona temp. ok 50 stopni. Po pół godzinie, wkładam materiał pod lodowato zimną wodą i rozwieszam do wyschnięcia. Słabo wyciskam, pozwalam raczej wodzie okapać. Potem bardzo gorące żelazko z extra parą i prasowanie. Dla mnie jest to najbardziej żmudna i nużąca praca z materiałem, ale konieczna, aby potem nie okazało się, że jakiś material farbuje, no i żeby kształtu nie zmienił gotowy wyrób po praniu.

poniedziałek, 02 marca 2009
Pan Żaba!

W przerwie robienia poszewki szydełkowej powstał Pan Żaba. Zrobiony na szydełku z włóczki typu szenila, na szydełku 4,5.

Tak wogóle, to na początku byłam załamana jak źle się robi szenilą na szydełku, ale po chwili już było mi lepiej. I potem jak wróciłam do cienkiego akrylu też byłam zaskoczona, że ten akryl taki cieniutki, a na początku taki gruby po kordonkach się wydawał :)